#KaMa na tropie 1 – Zanurzenie

Odbiła się od basenowej ścianki i zanurkowała w przyjemnej, chłodnej wodzie. Lubiła ten moment zanurzenia się i lekkiego sunięcia do przodu, zawsze wywoływał w niej radość, lekkość, dziecięcą ekscytację. Wolność. Ostatnio przychodziła tu częściej. Zorientowała się, że kontakt z wodą pomaga jej rozluźnić się i układać myśli, z basenu wychodzi wypoczęta i z odpowiedziami na pytania i pomysłami co dalej. 

Tym razem chciała nie myśleć. Skupiła się na ruchu nóg i rąk, żeby nie wracać do tematu, który nie dawał jej spokoju od kilku dobrych dni. Wiedziała, że im bardziej szuka rozwiązania tym mniej widzi, bo życie podsuwa jej bałagan, by miała w czym szukać. Tak, Przestrzeń zawsze służy pomocą, albo raczej – odpowiedzią. „Na własne życzenie kręcę się w kółko, nie do wiary!” pomyślała i napięła mięśnie nóg, by ponownie skupić się na ruchu ciała. „Rozluźnij się” powiedziała do siebie w myślach, „odpowiedź już jest, tu i teraz”. 

Zadziałało. Weszła w rytm ruchu rąk i nóg, czuła ciało, jego moc i kierunek, który jej nadawało. Rejestrowała myśli, ale gdzieś na drugim planie. Spokojnie zaliczała kolejne długości basenu. Gdy w końcu się zatrzymała zdziwiła się, choć na krótko, że jest znacznie później niż sądziła. 

Nie poddała się jednak pośpiechowi i rzeczowej uwadze umysłu „że jeszcze jest tyle do zrobienia”. Te czasy, gdy jak marionetka biegała za wszystkimi „powinnościami” swojej głowy, a jak miała czas dla siebie to była zbyt zmęczona by cokolwiek z nim zrobić, już się skończyły. Nieustanne i spokojne powtarzanie sobie „mniej znaczy intensywniej” przyniosło rezultaty. Było skutecznym prrrr, dla galopującego umysłu i okazją do rozejrzenia się wokół, by skupić się na tym co jest, a nie szukać tego co się chce. Często bowiem okazywało się, że miała to czego chciała, tylko że przybierało to nieco inną formę niż zakładała. 

Spokojnie zanurkowała, przepłynęła pod bojami wyznaczającymi tory i po drabince wyszła z basenu. Już wchodziła do szatni, gdy nie wiedząc czemu obejrzała się i spojrzała na basenową ścianę, na której doskonale wiedziała co jest, niemniej coś sprawiło, że chciała to zobaczyć. Dwa mozaikowe delfiny, jeden większy, drugi odrobinę mniejszy, nosami zwrócone do siebie. I uśmiechnięte, jak to delfiny. Bezwiednie sama się uśmiechnęła i poczuła delikatny impuls w brzuchu. Weszła do szatni i oddała się pobasenowej higienie. Jeszcze wtedy nie wiedziała, że jej spojrzenie i połączenie z tym obrazem poprowadzi ją do przygody, o której nawet nie śniła. 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *