#KaMa na tropie 4 – Wibracje

Dotknęła czerwonej słuchawki i zakończyła połączenie.
Zastygła. Gdyby ktoś obserwował ją z boku pomyślałby, że wydarzyło się coś zaskakującego i niekoniecznie pozytywnego.
Tymczasem dla KaMy Świat na moment się zatrzymał i odsłonił swoją magię.
Stała i …. odczuwała.
Fala różnych uczuć przepływała przez jej ciało, w stopach czuła subtelne wiry ciepła, które powoli płynęły w górę, rozgrzewały podbrzusze i lędźwie, by w końcu przyjemnie rozlać się we wnętrzu klatki piersiowej. Zrobiła cichy i długi wdech i wydech delektując się każdą sekundą ciszy i spokoju, w których się znalazła.
Gdzieś w tle, pomimo że daleko i subtelnie, a jednak czytelnie pojawiały się drobne Błyski, z każdą sekundą wszystko stawało się coraz bardziej jasne.
Prawie niezauważalnie uśmiechnęła się do siebie, z jednej strony spokojnie, tak jakby miała tak od zawsze, z drugiej strony z dziecięcym podekscytowaniem co jeszcze się przed nią odkryje.


Tak to działa…Na poziomie logicznym mogłaby kombinować w nieskończoność, tymczasem w takim momencie wszystko odbywało się spontanicznie i w mgnieniu oka. Po prostu przebłysk i wiedziała. To działało jak lawina. Wystarczyło chwycić uwagą to co zalśniło w splocie miliardów informacji, reszta układała się jak przewracające elementy domina. Zanurzenie w wewnętrzny spokój. Zero wracania do tematu i potwierdzania.


Tym razem wydarzyło się coś więcej poza intuicyjnym wiedzeniem. Znów odsłoniła się przed nią jedność z Przestrzenią. Zorientowała się, że właśnie wydarzyło się coś co kreowała kilka dni temu w wannie pełnej piany i intensywnych zapachów. W Zanurzeniu wysłała wibrację, Intencję która niczym kręgi na jeziorze powstałe po wrzuceniu kamienia przenikała Przestrzeń. I teraz wracała, a Ona zczytywała odpowiedź, jej odczuwanie było zgodne z tym co czuła w wizji. Za to ciekawie było obserwować jaką postać przyjmują wydarzenia, bo materializacja lubiła przychodzić w nieco innej formie…


To tylko potwierdzało, że mamy to czego chcemy, tylko że … nie określamy czego właściwie chcemy, stąd zdarza się odczuwać chaos, który tak naprawdę… chaosem nie jest.
Stała tak jeszcze przez chwilę. Miała poczucie jakby minęła wieczność, tymczasem gdy spojrzała na zegarek, było raptem 5 minut później. Uroki względności czasu, rzeczowo zdążył zauważyć jej umysł. Rozbawiła ją ta uwaga.
Zanurzona ciągle w swojej Przestrzeni podeszła do biurka i wybudziła laptopa.


„Chciałam podróży… i mam podróż!” klasnęła w dłonie i z wdziękiem stuknęła piętą w podłogę, jak gdyby miała tańczyć flamenco. Pod swoją Intencją kryła się chęć doświadczenia czegoś nowego i swobody, którą niosły podróże. Była zmęczona odhaczaniem kolejnych pozycji z listy, które owszem cieszyły bo i tak miała kreatywne zajęcia, ale… zamykały ją jak w pudełku, ograniczały podobną paletą emocji wywoływanych, mimo wszystko, podobnymi wydarzeniami. Poczucie lekkości i świeżości, nowe horyzonty, możliwość kreacji ad hoc, niewiedzenie wszystkiego…. No i ma to. KaMa. Jak dziecko w radości pisnęła „KaMa Ma to!”


Zadzwonił jej partner biznesowy, z którym działała 6 lat temu, to dzięki jego zleceniu rozszerzyła swoją działalność poza Polskę. Po dłuższej przerwie we współpracy niespodziewanie połączył się z nią dziś, zwięźle opisał ekspansję swojej firmy do krajów azjatyckich i zaproponował zlecenie, najpierw w Singapurze. Zaznaczył, że zależy mu na nowoczesnym designie jego biur „z nutą tego czegoś, co sprawia, że się ich nie zapomina”. A takie realizacje, jak stwierdził, gwarantuje tylko Ona…

Uśmiechnęła się, wibracje odkrywania nowego, witajcie!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *