#KaMa na tropie 5 – Tu i Teraz

Jej błękitna sukienka na ramiączkach spadła z wieszaka, więc zanurkowała do szafy, by ją wydobyć. W czeluściach kobiecej garderoby uderzyła się o coś w rękę. „Przeszło, nie ma bólu”! szybko zareagowała Intencją i zaciekawiona wyłowiła przedmiot.

Ach! „Tu i Teraz”, uśmiechnęła się przyglądając się pamiątce.

KaMa przywiozła kiedyś z podróży wiadro. Dziwne pamiątki to była jej specjalność, choć ona nie nazywała ich dziwnymi. Były dla niej Wibracją, nie przedmiotem. Niektóre z tych pamiątek ludzie nazwaliby pięknymi i unikatowymi, inne brzydkimi i tandetnymi. Ona jednak swym wzrokiem przenikała fizyczność. Nie widziała powierzchni, lśniącej lub gdzieś odrapanej. Ona czuła Wibrację. 

Tak też było z Wiadrem przywiezionym z tajskiej wyspy Phuket. 

Mijała turystów wspominając bliskie spotkanie z gromadą małpek. Kontakt ze sprytnymi zwierzętami, promienie hojnego słońca i intensywne spojrzenia mężczyzn, które na siebie mimochodem ściągała podniosły jej wibracje. Była rozbawiona i swobodna, wtedy jej uwagę przyciągnęło Wiadro. Coś błysnęło i od razu wiedziała, że jest jej. Nie zastanawiała się po co, po prostu je kupiła.

Jeszcze tego popołudnia udała się w część plaży, o której słyszeli tylko tubylcy. Czuła, że potrzebuje obecności natury. Na dno Wiadra wsypała złocisty, mieniący się piasek. Wlała morskiej wody i potrząsnęła.

Intensywny wir niebieskiej wody wymieszanej z piaskiem radośnie zaiskrzył w słońcu. Mogła ten efekt podziwiać w pełnej krasie, bo Wiadro było przezroczyste. Co prawda widziała po prostu zmętnioną wodę, ale odbijające się refleksy promieni słonecznych czyniły całość wyjątkową. Wir powoli zmniejszał swoją intensywność, drobinki piasku swobodnie krążyły, aż spokojnie, w całości opadły na dno…

Przyglądając się w milczeniu temu spektaklowi praw fizyki nagle przed oczami stanęła jej sytuacja z przed roku. Była w ferworze porządkowania szafy, zabrakło jej proszku do prania. Tak jak stała, bez makijażu i w dresie wyskoczyła do pobliskiego sklepu. Zadzwonił gdy wracała, prosił by wpadła, bo coś przygotował. Oponowała, chciała się przebrać i jakoś wyglądać, ale nalegał. Pojechała więc prosto do niego, otworzył drzwi a ona znieruchomiała. Ubrany w białą koszulę, pod krawatem, gdy zerknęła przez jego ramię zobaczyła nakryty stół, dwie świeczki, żywe kwiaty… Doskonale pamięta jak wtedy zareagowała. Zaczęła ryczeć. I mieć pretensje jak mógł pozwolić, żeby przyjechała w takim stanie?! On zdumiony, w końcu pojął, że w takim momencie chciała być elegancka. Nie rozumiał, ale przeprosił i mocno ją przytulił. Wtulona w męskie ramiona przesiąknięte zapachem Hugo Boss w końcu odpuściła. Uśmiechnęła się i usiadła do stołu z gracją, mową ciała sugerując, że ma na sobie długą, wieczorową suknię…

Musiał minąć rok, żeby opadający na dno piasek wywołał w niej głębokie zrozumienie czym tak naprawdę jest zgadzanie się na Tu i Teraz. Wtedy trochę jej zajęło zanim przestała sobie wyrzucać, że zareagowała w ten sposób. Teraz niby nie odkryła niczego nowego, niemniej coś kliknęło w jej wnętrzu, odczuwała inaczej… Pojęła głębiej, że zgadzanie się na bieżące wydarzenia i na swoje reakcje w tych wydarzeniach to wyraz miłości do siebie. Taaak, widzę tę reakcję, trochę hmmm impulsywna, ale ok, robię wdech i wydech, jestem… już to  z o b a c z y ł a m, więcej nie będę reagować w ten sam sposób, chyba że zechcę… Pojęła, że im więcej zobaczy i zaakceptuje tym większy dystans złapie, zupełnie jakby kolejne ziarno piasku opadło na dno i woda stała się bardziej przejrzysta. A przejrzysta woda to swoboda i luz, zaproszenie do poruszania się w każdym kierunku. Jestem na TAK dla każdej wersji siebie szepnęła…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *