#KaMa na tropie 7 – Wataha

Panował przytulny półmrok. Na ścianach pląsały cienie rzucane przez zapalone świece ustawione na podłodze, półkach i szafkach. Delikatną, białą firankę zasłaniającą szerokie wejście do bungalowu podwiewał wiatr o zapachu kwiatów, do ich rozgrzanych ciał niosąc subtelny dotyk orzeźwiającej, morskiej bryzy.

Pochylona nisko siedziała na nim okrakiem, kolana wbijały jej się w miękki materac łóżka z drewnianych pali. Każde miejsce, w którym skóra jej ud i pośladków spotykała się z jego wyrzeźbionym ciałem odczuwała intensywniej… każde najdrobniejsze poruszenie, gest, napięcie mięśnia, oddech wywoływał w jej ciele przepływ głębokiej fali gorąca potęgowanej mrowieniami, które wyczuwała na jego skórze.

Zajmowała większą część jego nóg, z twarzą blisko silnego ciała pilnie studiowała, centymetr po centymetrze, jego umięśniony tors. Napięcie, jego temperaturę i fakturę badała delikatnie muskając, całując lub przyciskając językiem. Powoli wędrowała od pępka w górę…

Znajdujemy się właśnie w części wyspy, która jest spełnieniem marzeń tych którzy uwielbiają nurkować, szepnęła zmysłowo penetrując ustami jego pępek i wyczuwając jak jego skóra delikatnie drży….

Nieco bardziej na wschód, kontynuowała przesuwając się w prawo i wyczuwając miękkość jego skóry, można cieszyć się lazurowymi plażami z białym piaskiem, klimat tu panujący sprzyja pięknej opaleniźnie… Delikatnie pocałowała falującą skórę…

Kierując się na północy zachód warto wybrać się motorem, by dotrzeć do miejsc zazwyczaj niedostępnych, szeptała między jednym, a drugim muśnięciem jego męskiego boku…

Coraz intensywniej wędrowała w stronę jego serca, oddychała prosto w jego rozpaloną i mocno wilgotną skórę, całowała, już nie tak delikatnie… zagryzała w ustach skórę na dłużej, trochę zachłannie, jakby chciała na środku klatki piersiowej zostawić ślady wisienek…

Polecam odwiedzić również teren, który idealnie nadaje się do wspinaczki, wyszeptała z nutą chrypki docierając do sutków… subtelny dotyk językiem wywołał u niego falę dreszczy, a ona poczuła jak jej podbrzusze zaciska się i unosi, a stopy wirują i tracą odczuwanie granic ciała…

Rozkoszując się momentem wędrowała wyżej, badała czułość szyi i miejsc ukrytych za uszami…

Nagle uniosła się, chwyciła go za ręce, które przez cały czas delikatnie wędrowały po jej plecach i rękach i przycisnęła do łóżka, po obu stronach jego głowy. 

Wiedziona wilczym, kobiecym instynktem niosła w swojej mowie ciała dzikość i namiętność, jej oczy błyskały tajemnicą. Pochylając się nad nim powoli, niczym czający się w tle drapieżnik, intensywnie wyczuwała ich obecność i wzajemne przenikanie… 

wciągające i zmysłowe… 

coraz bardziej wzmacnianie zsynchronizowanymi oddechami…

gdy w końcu ich spojrzenia się spotkały… 

nastąpiła cisza…

cisza uniesienia, ułamek sekundy w którym świat się zatrzymuje… 

moment mieszanki napięcia z rozluźnieniem… 

zapadanie się w czeluści czarnych jak węgiel źrenic…

pochłanianie przez nieskończoność… 

wirowanie, któremu bez tchu się oddajesz…

totalne przenikanie wszystkiego co istnieje…

bycie jednocześnie tu i tam, głęboko i wysoko, w sobie i na zewnątrz… 

uczucie przekraczające opisujące je słowa… 

unity….

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *